| dla kogo |
wywiad / recenzja |
podgląd |
| Fakty Wołomin |
Wywiad "Fakty Wołomin" |
 |
| Multum In Parvo |
Recenzja, wywiad oraz kilka słów od Achtangi |
 |
| Wolominski Glos Powiatu |
Wywiad z wołomińskiego "Głosu Powiatu" |
 |
| Lacrimae Hecate |
Lacrimae Hecate |
 |

w górę
Fakty Wołomin
O powiązaniach z Wołominem, nowym materiale i najbliższych planach z thrash/black metalowym zespołem Bloodwritte- rozmawiał Mariusz Stelągowski.
MIP : Choć zespół Bloodwritten działa na terenie Warszawy ma jednak duże powiązania z Wołominem. Jakie ?
Bastard: Obecnie ostatnim tropem wołomińskim jest Hypnos, który jest aktualnie gitarzystą zespołu. W przeszłości grał z nami Taylor Hod, obecny bębniarz Ad Honorem i Wampir na basie. Ale to już dość zamierzchła historia. Graliśmy też dwa koncerty w wołomińskim domu kultury, które bardzo miło wspominamy. Był to nasz debiut sceniczny.
MIP: Dlaczego Wampir i Taylor Hood nie są już częścią zespołu?
Bastard: Wampir niestety nie sprawdził się kompletnie jako muzyk. Podczas nagrywania "Pages in Blood" okazało się, że w ogóle nie jest w stanie zarejestrować swoich partii basowych. Ostatecznie bas nagrywał gitarzysta Thanathos. Natomiast jeśli chodzi o Taylora Hoda to nasze drogi i wizja muzyczna kompletnie się rozeszły. On chciał grać bardziej komercyjną, łagodniejszą muzykę, my natomiast chcieliśmy pójść w stronę większej szybkości i agresywności.
MIP :Kilka tygodni temu opuściliście mury białostockiego Hertz Studio z nowym materiałem, opowiedz o nim.
Bastard: "Reborn" jest typowym demo, w przeciwieństwie do "Pages in Blood", które w zamierzeniu było pełnoczasowym materiałem. Tym razem poszliśmy po rozum do głowy i woleliśmy nagrać bardzo dobrze 3 kawałki (w sumie 13 minut), które pokażą naszą nową twarz, zamiast nagrywać 40 minut materiału o wątpliwej jakości. Pełnometrażowy materiał nagramy, jeśli kogoś zainteresuje wydanie naszej płyty. Mamy natomiast już następne trzy numery, które nagramy gdzieś na początku 2005 roku jako następne demo. Być może wtedy połączymy dwie demówki w jedną całość. Trzy numery zarejestrowane w Hertzu to dość krótkie (od 3 do 5 minut), o wiele agresywniejsze i szybsze od poprzedniego materiału kawałki o tytułach: "Moon Speaks my Name" - o zmiennokształtnych, "The Throne" - bluźnierczy numer oraz "Praise the Black Sorcery" - o magii Przedwiecznych.
MIP :Czy tym razem zamierzacie przyłożyć się do promocji? W przypadku poprzednich wydawnictw nie popisaliście się.
Bastard : Oczywiście, że się nie popisaliśmy, ale wpłynęło na to kilka czynników. Po pierwsze narastał już konflikt w zespole, który w efekcie spowodował zmianę składu i długie poszukiwania perkusisty. Po drugie, realizacja materiału nie podobała nam się, to nie było to, czego oczekiwaliśmy. Więc nie bardzo wierzyliśmy w powodzenie promocji. Wiemy już, że aby naprawdę się zaprezentować, musimy nagrać materiał bardzo dobrze, bo sama warstwa tzw. muzyczno-tekstowa nie obroni się, jeśli nie jest ubrana w odpowiednie brzmienie i przede wszystkim perfekcyjną realizację. Teraz już to wiemy, dlatego "Reborn" będzie rozsyłane w ogromnych ilościach po prostu wszędzie. Oczywiście poza tym będzie można ściągnąć wersje mp3 tych utworów z internetu. Od niedawna mamy nową stronę - http://www.bloodwritten.metal.pl, zrobioną zresztą przez mieszkańca Wołomina, Grzegorza Borończyka z 2pleasure studio, który odwalił kawał naprawdę świetnej roboty.
MIP : Gdzie i kiedy wystąpicie w najbliższym czasie na żywo ? Czy Wołomin również został uwzględniony w waszych planach koncertowych?
Bastard : Na razie ustalony jest termin koncertu 14 sierpnia z Luna ad Noctum, Chaosphere i Desecrated w warszawskiej Progresji, gdzie będziemy rozdawać też "Reborn". Poza tym nastawiamy się raczej na jesień i na koncerty w całej Polsce, nie tylko w Warszawie. Jeśli chodzi o Wołomin - bardzo chętnie zagramy, ale nie wiemy czy odbywają się tam jakieś imprezy/koncerty i czy moglibyśmy tam zagrać. Jeśli ktoś ma jakieś propozycje koncertów, to piszcie na bloodwritten@wp.pl m.stelagowski@fakty.wwl.pl

w górę
Multum In Parvo
BloodWritten na swoim pierwszym demo, gra muzykę bardzo zróżnicowaną i trudną
jednoznacznie do zdefiniowania. Możemy znaleźć tu pierwiastki zarówno
blackowe, deathowe, jak i grind oraz momentami thrash czy heavy.
Pomimo tego, że "BloodWritten Demo" jest wydawnictwem dość
krótkim, gdyż trwającym około 12 minut i zawierającym tylko trzy
utwory, ale bardzo ciekawym i naprawdę wartym uwagi. Muzycy nagrywając
trzy odbiegające od siebie stylistycznie utwory pokazali, że drzemią
w nich naprawdę duże możliwości i jestem pewny, że byliby łakomym
kąskiem dla każdej, nastawionej nie wyłącznie na komercję, wytwórni,
która gotowa byłaby zainwestować w zespół. Pomimo tego, że Michał
twierdzi, że wyznacznikiem dalszej drogi zespołu, będzie trzeci utwór,
zatytułowany "Świt" to bardzo prawdopodobne jest, że BloodWritten
sprawdziłoby się w każdym gatunku, który da się zauważyć na demo.
Moją ocenę obniża trochę jakość (może nie tyle jakość co głośność)
nagrania, która nie jest rewelacyjna. Ale pomimo tego, szczerze namawiam
do zapoznania się z w/w wydawnictwem, które możecie nabyć wysyłając
pod poniższy adres czystą kasetę.
Kontakt : Michał Maliszewski, ul.
Magellana 2/5, 02-777 Warszawa, E-mail: bloodwritten@wp.pl
Mariusz Stelągowski
Pozwól, że na początek zadam Ci pytanie niezbyt chyba lubiane przez muzyków, ale myślę, że w Waszym przypadku jak najbardziej odpowiednie, gdyż zapewne niewiele osób o Was słyszało. Przedstaw historię oraz aktualny skład grupy.
- Niezbyt lubiane... Z pewnością nie lubiane przez kapele udzielające
setek wywiadów. Dla mnie to coś nowego i doskonale rozumiem Twoją chęć
przybliżenia wszystkim naszej muzyki. Powstaliśmy w... właściwie to
znamy się już długo, ja i drugi gitarzysta pogrywaliśmy kiedyś razem.
Z basistą (który nawiasem mówiąc olał sprawę i chyba nie interesuje
go dalsza działalność) grałem w kapeli Disillusion. Graliśmy taki death-doom,
z tym że więcej deathu. Kapela z przyczyn personalnych przestała istnieć,
więc postanowiłem założyć nową. W 1996 w październiku zgadaliśmy się
tj. drugi gitarzysta Adam, basista Ostry i ja. Później znaleźliśmy
perkusistę i rozpoczęliśmy pracę twórczą. Niestety demo było ostatnią
rzeczą, jaką nagrał z nami perkusista. Przestało go to interesować.
W tej chwili, po długich poszukiwaniach, znaleźliśmy dwóch nowych członków
- Adama perkusistę i Wieśka basistę (dzięki Mariusz!) (hehe, jak będziecie
już sławni i bogaci, a panienki będą na Wasz widok piszczały nie zapomnijcie
przedstawić mnie im, hihi MS) i zajęci jesteśmy tworzeniem nowego materiału,
który jest szybszy i brutalniejszy niż ten na demo.
Wasze pierwsze demo "BloodWritten" jest dość dziwnym wydawnictwem. Trzy utwory, a każdy w innym stylu. Mógłbyś w takim razie z charakteryzować każdy kawałek ?
- Hmm... Najprościej będzie od pierwszego z trzech. To najkrótszy
numer, stworzony w celach relaksujących. Kawałek jest krótki
(ok. 55 sekund) w klimacie grind/death . Co ciekawe, nowe utwory
zawierają dość dużo pierwiastków tego stylu, choć nie będą
one dominujące. Drugi
na kasecie (<<Witches' Forest>>) jest w zasadzie pierwszym
numerem BloodWritten (wtedy nie mieliśmy nawet jeszcze nazwy). Trwa
ok. 4 minut i jest dość urozmaicony. Przewijają się zagrywki thrashowe,
heavy, death a nawet black. Lirycznie to opowieść o Lesie Wiedźm, w
którym dzieją się dość... hmm... interesujące rzeczy. Ten numer muzycznie
jest bardzo ciekawy, jednakże mamy zamiar nagrać go ponownie w szybszej
i brutalniejszej wersji. Wokalnie też chętnie go trochę zmodyfikuję.
No i wreszcie trzeci - <<Świt>>. To numer najbardziej
reprezentujący dalszą drogę BloodWritten, choć, jak już wspomniałem,
muzyka
będzie trochę szybsza i brutalniejsza. Jest on dość długi (6
min) i składa
się w zasadzie z 2 części... Kawałek jest z polskim tekstem,
opowiada o Armageddonie w wersji fantasy.
Gdzie nagrywaliście ten materiał ?
- Nagrywaliśmy go w Technikum Chemicznym w Warszawie na ulicy Saskiej.
Hm... Czy jesteście zadowoleni z efektu jaki tam osiągnęliście? Uważam, że o ile nie można przyczepić się do brzmienia, to głośność nagrania pozostawia trochę do życzenia ...
- Niespecjalnie. Jakkolwiek to pierwsze nasze spotkanie z nagrywaniem studyjnym i jak na debiut to całkiem całkiem, to zwalona jest moim zdaniem gitara rytmiczna i brzmienie ogólnie. Może mastering cokolwiek by poprawił, myślę jednak że poczekamy na nowe kawałki i poprzednie nagramy ponownie.
- Jakie są reakcje ludzi, którzy słyszeli "BloodWritten"?
- Nie słyszałem negatywnych... Jak mówiłeś każdy numer jest trochę w innym klimacie, więc różnym ludziom podobały się różne kawałki. Są pewne uwagi co do ogólnej jakości, ale nie tyczą się brzmienia czy selektywności, a jedynie pewnej chropowatości i wrażenia "niepełnego" brzmienia.
W jaki sposób promujecie ten materiał ?
- Hmm... od strony marketingowej jesteśmy trochę z tyłu. Szczerze mówiąc czekamy na nagranie demo na CD i wtedy spróbujemy go rozesłać do kilkunastu mniej lub bardziej podziemnych gazetek i wytworni. Pracujemy nad logo (wywiad był przeprowadzony przed wykonaniem projektów logo - MS) i jak będzie gotowe, to może wydrukujemy ulotki.
Wspomniałeś o CD i wtedy ewentualnym rozsyłaniu dema po gazetkach. Czy mam przez to rozumieć, że jeśli chodzi o ziny to Multum In Parvo jest jednym z pierwszych, który się Wami zainteresował ?
- Dokładnie tak. Po uszczupleniu składu byliśmy dość pesymistycznie nastawieni i nie zajmowaliśmy się zupełnie promocją. Podczas rozmowy z Multum In Parvo okazało się, ze byłbyś zainteresowany przesłuchaniem demo. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że zupełnie zaniedbaliśmy promocyjną cześć naszej działalności, w obecnych czasach bardzo ważną.
A czy mieliście już jakiś odzewy ze strony wytwórni ?
- Najpierw musimy to wysłać, a jak już mówiłem, nie mamy jeszcze CD. Nie chcę wysyłać materiału na kasecie, choć jeśli to się przedłuży, chyba tak zrobię.
Z tego co wiem, to zamierzacie dalej podążać drogą jaką obraliście na trzecim utworze - <<Świt>>. Dlaczego? Pierwszy utwór również przedstawia się bardzo interesująco ...
- Jak mówiłem wcześniej, jakkolwiek Świt jest wyznacznikiem dalszego rozwoju BW, to mam zamiar wprowadzić do naszego stylu sporo elementów grind/death, łącznie z chorymi chórkami i typowymi dla tego stylu riffami. Ostatnie numery, nad którymi pracuję, będą wiec krótsze, brutalniejsze, zachowujące jednak styl, porównywany z kawałkiem Świt.
Wspominałeś kiedyś, że pracujecie nad nowym materiałem. Jakie nadzieje z nim wiążecie ?
- Duże (hehe, jaki skromny - MS). Skoro oddźwięk na naszą muzykę jest pozytywny, to myślę ze trzeba to kontynuować. Mimo perturbacji personalnych "mózg" zespołu jest wciąż ten sam. Następnym razem wejdziemy do lepszego studia i postaramy się nagrać nowy materiał dużo lepiej. Jak wspominałem, stary materiał tez nagramy jeszcze raz, być może w trochę innej wersji.
Czy możesz zdradzić jakieś szczegóły dotyczące tego wydawnictwa ?
- Mamy już dwa nowe kawałki, jest jeszcze jeden, którego nie nagraliśmy podczas pierwszej sesji. Jest trochę w stylu "Świtu", ale jeszcze lepszy hehe... Ogólnie nowy materiał będzie agresywniejszy i trochę szybszy. Znajdzie się trochę wstawek grind/death. Zamierzam również popracować więcej nad wokalem, będzie bardziej urozmaicony, choć raczej nie będę normalnie śpiewać.
A znana jest przybliżona data wydania ?
- W tej chwili z dużym impetem zaczynamy prace w nowym składzie. Myślę, ze nowy materiał będzie nagrywany na wiosnę 1999 roku.
OK, w takim razie czekam z niecierpliwością na ten materiał, zamawiam demo, no i do następnego wywiadu. Czy chciałbyś jakoś zakończyć wywiad ?
- Przede wszystkim dzięki za zainteresowanie. Mam nadzieje, ze ludzie zainteresują się naszym demo. Czekajcie też na nowe nagrania - są jeszcze lepsze !!! Demo możecie otrzymać wysyłając kasetę na adres :
Michał Maliszewski (Bastard), ul. Magellana 2/5, 02-777 Warszawa, lub telefonicznie: 0-601-270-241. Pozostańcie w mroku !!! Bastard

w górę
Wywiad z wołomińskiego "Głosu Powiatu"
Witam! Na początek zacznijmy od tego, że ja wiem co gracie, Wy wiecie co gracie i czytelnicy mojego zina również wiedzą co gracie, natomiast większość czytelników "Głosu" zapewne nie za bardzo orientuje się czym jest BLOODWRITTEN. Czy moglibyście w takim razie przedstawić się i powiedzieć w jakich kategoriach muzycznych należy rozpatrywać Wasz zespół ?
Bastard: W kilku przystępnych słowach postaram się określić naszą muzykę. Jest to muzyka bez wątpienia metalowa, zawierająca w sobie wpływy thrash, death i black. muzyka jest brutalna ale jednocześnie melodyjna, słowem - bardzo urozmaicona. Utwory są mroczne i ostre.
Taylor: Muzyka, którą gramy jest też dziwna. Na co dzień słucham z reguły heavy metalu i mam wrażenie, że tacy jak ONI nigdy nie będziemy. Tylko z drugiej strony patrząc takie porównanie jest nie na miejscu. Nasza muza jest inna klimatycznie i bardzo mi się podoba. Coś w sobie ma. Coś... Nie wiem sam.
Powiedz mi Michał co sądzisz o wołomińskich muzykach Twojego zespołu? Czy dobrze wywiązują się ze swojej roli, nad jakimi elementami z natury technicznej powinni jeszcze popracować, a co opanowali już niemal do perfekcji? Czy chłopaki słuchają to co do nich mówisz, hehe ?
Bastard : Szczerze ? Bardzo dobrze pracuje nam się z chłopakami z Wołomina. Mają bardzo ważną cechę - zależy im na graniu i własnym rozwoju. Z próby na próbę opanowują coraz lepiej muzykę BLOODWRITTEN i co istotne - czują tę muzykę. I tak, słuchają ;)))
T: He he! Słuchają... Kinga też.
Poważnie zastanawiam się nad z organizowaniem w Wołominie pierwszej edycji MULTUM IN PARVO FESTIVAL na którą chciałbym zaprosić m.in. ATROPOS, BLOODWRITTEN, NOBILITIAS NIGRA i mój DASDAEMONAETH. Jak myślicie czy jest sens organizowania tutaj tego typu imprezy? Jakim powodzeniem według Was cieszyłaby się ona wśród lokalnej - nastawionej w większości na nieco inne, łatwiejsze i przyjemniejsze w odbiorze granie - publiczności, sponsorów oraz władz miasta? Czy w Wołominie są warunki na zorganizowanie tego typu festiwalu ?
T: Dobrze ujęte: łatwiejsza w odbiorze. NIESKOMPLIKOWANA. Koncert? HGW. Jeśli już, to pewnie w "Szklarynce", MDK. To jednak oznacza dużo zachodu, ale jeśli chodzi o publiczność to Festival ma szanse. W końcu mamy w Wołominie też "czuchrów".
Na czym polega Wasza rola w zespole? Czy gracie tylko to co każe Wam Michał, czy też staracie się wykorzystywać również własne patenty? Ile Waszych pomysłów zostało już wykorzystanych w muzyce BLOODWRITTEN ?
T: Stary. Jestem perkusistą. Nie wystarczy? To ja w tej muzyce jadę. Stukam, pukam, łamię kości. Jestem łomotem w jej krypcie, pulsem jej serca. Serca okrutnego, zepsutego i smutnego. Ale na zawsze twojego. Poznając ją bliżej zaczynasz tworzyć. To są własne patenty. Sprawa oczywista, że są i jaśnieją w mroku. W sumie, po prawie roku w nowym składzie rozbudowaliśmy demo z trzech do sześciu numerów. To mówi chyba samo za siebie. To był mój debiut.
Wkrótce wchodzicie do studia, aby nagrać drugie demo. O ile w przypadku Michała i Adama (gitara) nie jest to nic nowego, gdyż mają już pewne doświadczenie, o tyle w Waszym przypadku będzie to coś nowego. Jak nastroje? Czy odczuwacie tremę, czy obawy związane z nagrywaniem materiału ?
T: Przyznam się, że trochę mnie to stresuje. Lęk przed nieznanym. Potem wizja - stać dumnie. Ale jeśli coś pójdzie nie tak? Jeśli coś spieprzę? Fakt jednak, że będzie to niezapomniane przeżycie. Taka przygoda! Jestem jednak optymistą: będzie dobrze.
Skąd weźmiecie pieniądze na studio ?
Bastard : Pytanie dość istotne, szczególnie dla kapel o tak krótkim stażu jak nasza. Niestety pieniążki na nagranie musimy wyłożyć sami - może później, jak ktoś się nami zainteresuje, to wyłoży fundusze na ponowne nagranie materiału lub na nagranie nowego. Sytuacja rynkowa zmusza młode kapele do inwestycji w pierwszy, a czasem jeszcze w następne, materiały by nagrać je na dość wysokim poziomie. Bez tego nie mamy co liczyć na finansowanie ze strony jakiejkolwiek wytwórni czy dystrybucji.
A teraz kilka słów o nowym materiale. Jaki będzie jego tytuł ? Ile i jak długich utworów znajdzie się na nim? Jaka tematyka będzie podejmowana w lirykach? Czy to będzie jakiś koncept? Na jakich nośnikach zostanie wydany i kto zajmie się jego oprawą graficzną ?
Bastard : Tak, bardzo szybko zbliża się czas nagrania nowego materiału,
choć z różnych przyczyn musieliśmy przesuwać termin nagrania.
Nasz nowy materiał, który będzie tak naprawdę naszym pierwszym dłuższym
wydawnictwem, będzie nosić tytuł "Pages in Blood". Z reguły
debiutanckie materiały nazywają się tak jak nazwa zespołu. My chcieliśmy
zachować tę tradycję, będąc jednocześnie oryginalnymi. Tak więc zamiast
tytułu "Bloodwritten" - nazwaliśmy nasz materiał "Pages
in Blood". Materiał będzie trwał ponad 40 minut [jak pełnowymiarowy
album]. znajdzie się na nim 6 numerów oraz być może kilka interludiów
- króciutkich siarczystych numerów trwających ok. 1 minuty. Pozostałe
kawałki są dość rozbudowane, najkrótszy ma ok. 3,5 minuty, najdłuższy
ok. 7 minut. Tematyka - jak przystało na metal, teksty są ponure
i mroczne. Są to generalnie moje wizje inspirowane literaturą, filmem
i muzyką. Opowiadam historie o krwi, erotyzmie i astralnych projekcjach. "Pages
in Blood" jest w pewnym sensie koncept albumem, bo porusza tematykę
krwi w różnych aspektach.
Jakie nadzieje z nim wiążecie?
Bastard : Duże, szczególnie, że jak do tej pory odzew na nasze pierwsze
demko jest bardzo pozytywny. Nasze utwory mają olbrzymi
potencjał, musimy go tylko nagrać teraz w dobrym studio i trochę popracować
nad aranżacjami instrumentalnymi i wokalnymi.
T: Tak, bo Ona znów tu jest. Ze swoim wiankiem z wodorostów.
I wiesz? Ona nie żyje... Smutek. A potem wściekłość. Taka
dzika, niepohamowana, głucha i ślepa. Nic nie możesz zrobić,
tylko się jej poddać. Taka jest nasza muzyka. Chciałbym z czystej ciekawości
usłyszeć ją choć tak nagraną, jakościowo jak pierwszy album Maiden.
Mam nadzieję, że tym razem przyłożycie się do promocji, gdyż ta w przypadku pierwszego demo do udanych raczej nie należy. Jak zamierzacie promować ten materiał ?
Bastard : Pierwsze demo nie należało do udanych pod kątem produkcji,
więc niespecjalnie pchaliśmy się do jego promocji. Z drugim,
dłuższym i lepszym materiałem zamierzamy szeroko wejść na scenę metalową.
Po pierwsze roześlemy "Pages in Blood" do wszystkich większych
magazynów metalowych, jak również do zinów zbliżonych tematycznie
do naszej muzyki. Po drugie, chcemy zagrać kilka koncertów, po trzecie
Internet - mamy już prawie gotową stronę BLOODWRITTEN - robioną przez
Adama i mnie [on zajmuje się stroną graficzną i organizacyjną, ja tekstową].
Wyobraźcie sobie, że pracujecie w agencji reklamowej. Pewnego
dnia przychodzą do Was muzycy zespołu BLOODWRITTEN i proszą o wymyślenie
krótkiego, aczkolwiek wpadającego w ucho i dużo mówiącego o zespole sloganu. Co byście wymyślili ?
Bastard : Mam parę fajnych pomysłów tworzących otoczkę BLOODWRITTEN, ale pojawi się to na naszej stronie. Na razie nie chciałbym przybliżać szczegółów. Powiem tylko, że będzie to tajemnicze i mroczne.
T: My się w zasadzie poznaliśmy przez Internet. Wiesz, jak w CP2020, hehe.
Michał jesteś bardzo aktywnym rozmówcą wielu internetowych grup dyskusyjnych związanych z muzyką metalową. Jaka są według Ciebie wady i zalety dotyczące tego sposobu komunikacji międzyludzkiej? Na jakich grupach można Ciebie spotkać ?
Bastard : hehe, nie wiedziałem, że jestem tak postrzegany. To prawda,
od kiedy mam dostęp do Internetu, jest to dla mnie ważny
sposób kontaktu z ludźmi. dzięki temu nawiązałem wiele ważnych
dla mnie kontaktów.
Jakie są wady? nie widzisz osoby z którą rozmawiasz, więc
można podszyć się pod kogoś zupełnie innego. To jest chyba wadą.
poza tym to same zalety. Jedną z najważniejszych jest to, że nie muszę wykręcać
numeru i trzymać przy uchu słuchawki, kiedy chcę pogadać. A,
no i oczywiście
kiedy piszę, mogę najpierw przeczytać, co chcę wysłać i zmienić
treść bądź ton wypowiedzi. Można mnie spotkać pod nickiem Bastard
na liście aluminium, pandemonium, pl.rec.muzyka.metal, pl.rec.film i pl.rec.fantastyka. x-files
Wkrótce powinniście zadebiutować z oficjalną stroną internetową zespołu. W ostatnim czasie jest to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych sposobów promocji. Jak myślicie czy warto (i dlaczego) inwestować w promocję w Internecie. Które strony WWW poświęcone muzyce metalowej warto regularnie odwiedzać ?
Bastard : Myślę, że warto, z dwóch przyczyn. Po pierwsze, coraz
więcej ludzi korzysta z Internetu, bo znaleźć tam można bardzo
dużo informacji na interesujące tematy. Dostęp jest swobodny i można poczytać,
popatrzeć i posłuchać. Po drugie, można umieścić na stronie własne
utwory - dzięki temu każdy może ich posłuchać i jeśli mu [lub jej]
spodoba się muzyka jaką gramy, nabędzie od nas nasz materiał.
T: Tak. Internet to skarbnica. Pełna najgorszych brudów,
ale i perełek. Takich, no wiesz, www.pussy.com , hehehe. A sama
strona jest niezłą zabawą. Wiesz, studiuję informatykę na PW i,
powiedzmy, interesują mnie takie rzeczy. Jeśli w końcu uda nam
się rozwiązać kwestię domeny to oczywiście najbardziej godną uwagi metalową
stroną internetową będzie strona Blood Written. Tak skromnie zaznaczę.
( Tak na marginesie: czy BloodWritten się pisze razem czy oddzielnie ? )
No dobra chłopaki. To byłoby tyle na dzisiaj. Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na pierwszej edycji festiwalu, gdziekolwiek i kiedykolwiek by się on odbył. Tradycyjnym zinowym zwyczajem ostatnie słowo należy do Was.
T: Nie będę oryginalny, ale zostańcie z nami. W końcu jest tylko jedno uczucie, które was nie ominie...
Bastard : Pozostańcie w Ciemności i oczekujcie przybycia Czterech. Hymny Strażników Manuskryptu już wkrótce !!!

w górę
Lacrimae Hecate
Lacrimae Hecate: Witaj Bastardzie !!!
Bastard : Witaj Moriturusie ...
Lacrimae Hecate: W pierwszym pytaniu chciałem abyśmy na chwilę powrócili, do Twojego wcześniejszego zespołu Disillusion, jak wspominasz tamte czasy?
Bastard: To był z początku bardzo miły okres w moim życiu,
bo to był pierwszy zespół, w którym grałem, od niedawna miałem
gitarę w ręku. Natomiast ten zespół nie był mój, był kolesia,
który ściągnął mnie do siebie. W pewnym momencie pojawiły
się konflikty raz na płaszczyźnie artystycznej, czyli, że
ja chciałem coraz więcej komponować - miałem mnóstwo ciekawych
rzeczy w głowie - a on nie bardzo chciał, a z drugiej strony
facet miał problemy alkoholowe i tutaj były także pewne kwestie
pieniężne... W rezultacie rozstaliśmy się...Natomiast sam
zespół był fajny, bo facet jednak miał głowę do kawałków
muszę przyznać. To było coś w rodzaju takiego My Dying Bride
z okresu pierwszej płyty w połączeniu z dość szybkimi deathowymi
momentami, ale ogólnie to było tak wolno i walcowato. Całkiem
nieźle, ale nigdy nic z tego nie wyszło i nic się nie ukazało...Jedyną
osobą z tamtego składu, która coś muzycznie działała był
Ostry, którego ja ściągnąłem do naszego zespołu.
LH : Teraz przejdźmy już do BLOODWRITTEN. Skąd pomysł na koncept i mistyczną otoczkę wokół zespołu?
Bastard : W zasadzie ja od samego dzieciństwa interesuję
się takimi klimatami. Na początku była to fantastyka, a potem
rzeczy zbliżone do horroru, fantasy również. A potem z ciekawości
zacząłem sięgać po taką literaturę bardziej filozoficzną,
która się zajmuje takimi rzeczami bo już w pewnym momencie
nie wystarczała człowiekowi sama taka literatura rozrywkowa.
I naturalną koleją rzeczy było zainteresowanie taką muzyką,
a ponieważ zawsze mnie intrygowanie komponowanie niż odgrywanie
cudzych rzeczy to postanowiliśmy założyć zespół. Ja zawsze
uważałem, że zespół metalowy powinien mieć coś więcej niż
to, że kolesie się spotykają i coś tam grają, udają że śpiewają
o magii a potem sami się z tego wygłupiają. Jestem zdania,
że powinno się to traktować raczej poważnie ale też oczywiście
bez przesady. Całą naszą otoczkę dobrze widać na naszej stronie,
na której jest to dość misternie zbudowane. Teksty na niej
są w połowie moje a w połowie naszego perkusisty, który bardzo
lubi pisać rzeczy w takim klimacie. A co jest najśmieszniejsze
nie mieliśmy właściwie żadnych negatywnych odzewów a propos
tej otoczki, raczej ludzie komentują już samą muzykę tam
dostępną a nie całość. Aczkolwiek jest wiele zespołów, które
robią tak tylko aby narobić zamieszania i może się lepiej
zaprezentować na rynku. Być może kogoś to śmieszy, tak samo
jak to że kapele power metalowe chodzą w obcisłych dżinsach
czy coś takiego. Dla mnie jest to taki sam pomysł jak malowanie
twarzy i zdecydowanie nie przeszkadza mi to w odbiorze danej
kapeli. Niech przykładem tego będzie IMMORTAL, który od samego
początku konsekwentnie posiada makijaż, który według mnie
jest rewelacyjny, a przecież nikt im tego nie zarzuca za
złe czy śmieszne. Tak samo jest z prekursorem makijaży -
DARKTHRONE, którzy to zaczęli i przy tym też trwają.
LH: Czemu BLOODWRITTEN ?
Bastard: To była historia bardzo długa, bo zastanawialiśmy
się nad nazwą gdyż graliśmy już jakiś czas razem a ciągle
nie było pomysłu na nazwę. Pewnego dnia przyniosłem bodajże
60 czy 70 nazw, które pojawiły mi się w głowie i które spisywałem
na kartce. W wielu nazwach pojawiało się słowo krew, jakieś
wiedźmy ze względu na to, że napisaliśmy kawałek "Witches'
Forest". No i koledzy odrzucali generalnie wszystko
i w pewnym momencie wpadłem na nazwę Written In Blood, co
było trochę inspirowane ASPHYPX'em i utworem "Pages
In Blood". Ale doszedłem do wniosku, że nazwa ta jest
trochę za długa i lepsza by była nazwa jednoczłonowa i krótka,
bo lepiej się takowa sprawdza, nawet ze względów promocyjnych.
Dlatego wpadłem na pomysł BLOODWRITTEN i okazało się, że
wszystkim się ona podoba. Myślę, że ona zawiera trochę takiego
mistycyzmu, trochę horroru - jakaś inspiracja Clivem Barkerem
i jego "Księgami Krwi" troszeczkę...
LH: Czy teksty dotyczą takiej właśnie sfery także?
Bastard: Na pewno pierwsza nasza płyta "Pages In Blood" obraca
się w tych klimatach, aczkolwiek bardzo różna jest tematyka
utworów. Jednak wszystkie one generalnie obracają się wokół
krwi w mniejszym bądź większym stopniu. Zawsze mnie fascynowała
tak zwana magia krwi i z nią związane rzeczy. Krew jest taką
cieczą bardzo mistyczną od dawna i bardzo ciekawą. Na pewno
ten, powiedzmy koncept - aczkolwiek nie jest to zdecydowanie
płyta koncepcyjna - kręci się wokół tej sprawy. Następne
płyty nie będą już tak bardzo oscylowały wokół tego ale nadal
będzie to dosyć mistyczne i związane z horrorem. Myślimy
intensywnie o Lovecrafcie ale nie wiem jeszcze co z tego
wyjdzie.
LH: Wasz skład dość często się zmieniał a jednak nadal nie
posiadacie permanentnego basisty, co sami nazywacie "kompleksem
basisty". Jak myślisz dlaczego tak jest?
Bastard: Myśleliśmy, że nareszcie Vampir, który z nami dosyć
długo grał stanie się takim permanentnym basistą, (tak jak
to jest z perkusistą, który się już zaaklimatyzował totalnie,
i nie myślę już o Bloodwritten bez niego tak jak to było
wcześniej, że właściwie zespół to ja i Thanathos) ale powiedział
nam, że ma tyle innych zajęć, że nie jest w stanie grać.
Powiedział to uczciwie, że nie chce stworzyć takiej sytuacji,
że my będziemy na niego liczyć a on będzie zawodzić dlatego
woli generalnie zrezygnować. Powiedział jednak, że zagra
z nami na koncertach dopóki nie znajdziemy basisty. Poza
tym on zajmować się będzie załatwianiem nam poligrafii, tłoczeniem
płyt i być może także okładkę.
LH: W zespole występujecie pod pseudonimami - Bastard, Thanathos,
Taylor Hod i Vampir. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego one
są takie a nie inne - szczególnie Twój, który kojarzy mi
się nieodparcie z płytą KAT...
Bastard: Ha, ha, ha, ha,..., nie zdecydowanie nie jest to
żaden hołd. Spotykałem się już z wieloma takimi pytaniami
a wręcz zarzutami, a nawet muszę powiedzieć, że za KATEM
za bardzo nie przepadam poza tą płytą "Oddech wymarłych
światów", która mi się podoba a niektóre z kawałków
są niesamowite. Ogólnie jednak uważam, że z każdą płytą było
coraz gorzej, ale to jest moje subiektywne zdanie. Ksywa
BASTARD jest z zupełnie innej parafii, to jest z jednej z
książek fantasy, która pojawiła się kilka lat temu na naszym
rynku. Była to książka o skrytobójcy a nazywany jest Bastardem,
gdyż jest synem królewskim z nieprawego łoża. Jest on uczony
przez jednego Bastarda, który był też synem nieprawym poprzedniego
króla, technik skrytobójczych. Książka jest rewelacyjna,
napisała to pani Robin Hobb i ma kilka niezłych tomów. A
ciekawe jest to, że w wersji angielskiej gość ten nie nazywa
się Bastardem tylko Fitz, co jest odpowiednikiem bastarda
z języku angielskim ale odpowiednikiem syna królewskiego
z nieprawego łoża. U nas w Polsce bastard jest bękartem ale
też tym synem z nieprawego łoża. W języku angielskim bastard
jest określeniem bardzo obraźliwym, ale ponieważ bardzo mi
się podobało w tej wersji to nawet we internecie próbowałem
kiedyś zastrzec sobie tę ksywę, ale mi się nie udało, gdyż
już funkcjonowało kilka osób pod takim nickiem. Co do innych...
LH:... jest także kapela holenderska THANATHOS...
Bastard:... tak to prawda. Ale jest to wzięte z jednego
z naszego utworu, który jest autorstwa naszego drugiego gitarzysty.
On początkowo w ogóle nie chciał żadnej ksywy. Ja miałem
dość duże problemy z moim zespołem pod względem tejże otoczki,
ale w pewnym momencie nasz perkusista się zapalił do tego
pomysłu i pociągnął za tym gitarzystę. Ponieważ on długo
myślał nad jakąś ksywą to kiedyś powiedział, że "mamy
utwór Thanatos, który jest właściwie mojego autorstwa, to
ja chcę być Thanathos". A żeby się odróżnić postanowił
pisać swoją ksywę przez dwa "h", a nie przez jedno
tak jak tytuł. Perkusista Taylor Hod to jest bardzo ciekawa
rzecz, gdyż to pochodzi z cybepunkowego RPG'a, w którego
on już gra od lat pod taką ksywą i powiedział, że nie chce
mu się wymyślać nowej i tak zostało. A Vampir to jest śmieszna
sytuacja, bo on sobie po prostu na jednym koncercie złamał sobie zęba...
LH: Wasza muzyka, to jest bardzo bogata mieszanka i starego death metalu, i heavy metalu i nawet blacku. Jak byś to sam określił?
Bastard: To jest jedno z trudniejszych pytań. Ja najczęściej
mówię, że my gramy coś w rodzaju black death, ewentualnie
dark death, aczkolwiek dark death bardzo różnie ludzie interpretują.
Ja myślę, że my muzycznie jesteśmy bliżsi death metalu takiego
w połączeniu troszeczkę z thrashem z takiej niemieckiej szkoły,
acz troszeczkę SLAYERA też tam się pojawia. To wynika z tego,
że każdy z nas lubi trochę inną muzykę. Drugi gitarzysta
siedzi bardzo dużo w thrashu i w heavy. Pałker siedzi głównie
w heavy. A ja siedzę w tych najbrutalniejszych i najmroczniejszych
klimatach, czyli taki mroczny death metal, coś jak NILE,
MORBID ANGEL, czy np.: INCANTATION, VITAL REMAINS, co niektórzy
już nazywają black metalem. A z drugiej strony bardzo lubię
black szczególnie grecki, bardzo lubię też nasz CHRIST AGONY,
który zawsze wokół tej Grecji się plątał, oprócz tego stary
ROTTING CHRIST, VARATHRON, NECROMANTIA... Bardzo lubię też
norweski black metal i myślę, że tutaj wokalnie bardzo się
zbliżam w paru miejscach do takiego brzmienia. Bardzo mi
się on podoba, taki nieludzki. Ja zawsze uwielbiałem wokale,
które są albo zniekształcane albo coś w rodzaju BURZUM...
ja nie mam jednak takiej konkretnej inspiracji dla brzmienia
swojego wokalu, czyli, że chciałbym śpiewać tak jak ktoś
konkretny... u mnie zawsze przewijały się 3 nazwiska - Van
Brunnen (Asphyx), Abbatz (Immortal) i Vincent (Morbid Angel).
Aczkolwiek sądzę, że Steve Tucker zrobił na nowej płycie
coś niesamowitego, bo z jednej strony zbliżył się do stylu
i poziomu Vincenta, a z drugiej strony nie wiem, czy nie
śpiewa lepiej, gdyż z jego wokalu bije taka potęga...Bardzo
podobała mi się także grecka szkoła wokalu, ale trudno jest
mi tutaj wskazać konkretne nazwisko, gdyż oni właściwie podobnie
śpiewają - zarówno Magus Vapyr Daoloth z Necromantii i Sakis
z wczesnego Rotting Christ, oni gdzieś są tam głęboko w mojej
świadomości... z ostatnich rzeczy bardzo podoba mi się wokal
NERGALA na "Thelema.6" i na "Satanice"...
LH: Wspominając o heavy metalu, chciałem się zapytać czy jego "przedstawiciel" - KING DIAMOND - w jakiś sposób was inspirował ?
Bastard: To znaczy ja nie uważam, Kinga Diamonda za przedstawiciela
heavy metalu, gdyż w porównaniu z IRON MAIDEN to są zupełnie
inne parafie. A jeśli chodzi i niego samego, to jeśli już
to tylko klimatem. Moją ukochaną jego płytą jest "The
Eye", aczkolwiek wiele osób uważa inne za najlepsze
czy "The Fatal Portrait" czy "Abigail".
Na pewno jednak, nie było nigdy z mojej strony celowej inspiracji
Kingiem. Tak samo jak nie było nigdy celowej inspiracji grecką
sceną, chociaż wiele osób mówi, że gdzieś tam są klimaty
starego ROTTING CHRIST. Ja nie wiem gdzie, drugi gitarzysta
wziął specjalnie ode mnie płytę i słuchał jej na okrągło
i mówi potem, "stary je nie wiem, gdzie!!!". Myślę,
że na tej płycie brzmieniowo zdecydowanie się oddaliliśmy
od tego klimatu, być może to było wyraźniej słychać na naszej pierwszej demówce.
LH: Tytuł waszej płyty, jak już po krótce wspomniałeś, był inspirowany ASPHYX...
Bastard: Dokładnie to zostało bezpośrednio wzięte z ASPHYX.
Mogę ci zdradzić, że tytuł miał być "Written In Blood",
ale niestety SOULREAPER zabrał nam tytuł swoją płytą, my
już rok wcześniej mówiliśmy, że chcemy. Ale tylko mówiliśmy,
nawet właściwie tylko w naszych wewnętrznych naradach. Tytuł
ten był inspirowany właśnie wspomnianym ASPHYX, ale także "Books
Of Blood" Clive'a Barkera, cyklem opowieści bardzo krwawych
spod znaku gore a nawet splatter. Coś może w rodzaju Cannibal
Corpse acz "kanibale" nawet do pięt nie dorastają
Barkerowi, gdyż on pisze zupełnie inaczej.
LH: Czy wiecie już jak wyglądała będzie druga płyta, gdyż wspominałeś, że "Pages In Blood" to pierwsza część tryptyku, lub jakiejś ogólnie większej części ...
Bastard: ...na pewno. Ponieważ ja zawsze uwielbiałem Lovecrafta
i dlatego tak jak wspominałem, być może będzie tu jakaś inspiracja
właśnie nim. Nie wiem, czy będzie to koncept czy będą to
po prostu utwory bazujące na opowiadaniach Lovecrafta. Na "Pages
In Blood" pojawił się jeden utwór inspirowany mocno
właśnie tym pisarzem a mianowicie "Dogstar", ale
szczerze mówiąc nie wiem, wiem, że w tej chwili są jakieś
dwa czy trzy numery... my już tyle lat mamy ten materiał
pierwszy i on jest tak gotowy, że jesteśmy już tak znudzeni
tym materiałem... świadczy o tym chociażby to, jak szybko
nagraliśmy ten materiał, w sumie chyba tylko jedna czy dwie
sesje... w tej chwili bardzo mocno Thanathos myśli nad nowymi
utworami, ma już chyba gotowe ze dwa, ja mam trzeci w zakamarkach
umysłu, i wciąż myślę nad tematyką utworów. To na pewno będzie
jakiś dalszy ciąg, to będzie nadal w tych klimatach. Ja bym
chciał osiągnąć bardzo mroczny klimat na tym drugim materiale
i będę się to starał zrobić, ale to jeszcze za wcześnie,
w tej chwili zajmiemy się promocją tej pierwszej płyty...
ale idzie to bardzo powoli, szczególnie dlatego, że wszyscy
pracujemy, próby mamy głównie wyłącznie w soboty, a ja teraz
mam też ponadrocznego synka...
LH: Moje GRATULACJE!!!
Bastard: Dziękuję, i właśnie on zajmuje dość dużo czasu
i próbuję wszystko ze sobą jakoś pogodzić. Ja myślę, że przejdziemy
na taki system jak wiele zespołów przechodzi, m.in.: EDGE
OF SANITY, że będziemy sobie pracować intensywnie raz na
jakiś czas, na pewno nad nowym materiałem będziemy ciężej
pracować, ale nie będziemy mieli tak wielu prób od tak sobie,
jak wówczas kiedy nie mieliśmy jeszcze tak wielu zajęć. W
tej chwili będziemy się skupiać na promocji i na koncertach.
Będzie ona przyjmowała wiele różnych form, między innymi
jakaś kooperacja z MULTUM IN PARVO, rozsyłanie materiałów
do magazynów różnych (typu THRASH'EM ALL, i inne) koncerty,
no i wywiady także w zinach takich jak twój, bo to w końcu
muzyka podziemna... aha, na pewno też będziemy się starać
pojawić w RADIOSTACJI. Anselmo jest bardzo otwarty i dlatego,
chcemy bardzo ażeby nam jakoś pomógł.
LH: Chciałem się ciebie zapytać tak na koniec abyś powiedział coś a propos waszego niedoszłego koncertu w Wołominie...
Bastard:... muszę się przyznać, że kiedy to usłyszałem byłem
zdruzgotany. Zakrojona była bardzo szeroka promocja, rozdane
wejściówki w RADIOSTACJI, plakaty rozwieszane już, bilety
nawet miałem wydrukowane i zacząłem je nawet rozcinać, bo
miały one być sprzedawane w dniu koncertu. Była także bardzo
szeroka promocja w internecie, MULTUM IN PARVO, które nam
zrobiło niezłą reklamę, na liście dyskusyjnej pojawiły się
informacje. Ja próbowałem zawiadomić wszystkich tych, którzy
powinni wiedzieć i mogli to jeszcze dalej rozpowszechnić.
I kiedy w piątek miał być koncert, ja w poniedziałek dostaję
telefon o tym całym wydarzeniu, o tym, że potężna grupa "bejsbolistów" wpadła.
Jest to po części związane z wojną na linii Wołomin - Ząbki,
w której podobno uczestniczy także nasz basista - były -
i podejrzewam dlatego była ta cała historia. I niestety ponieważ
jest to zwykły Dom Kultury, a wtedy kiedy oni wpadli była
tam jakaś osiemnastka organizowana i jakieś kółko muzyczne,
i oni wpadli i zrobili jakąś rozpierduchę potworną. Nawet
podobno jakaś karetka się pojawiła i panie były tak przerażone,
że pani w Domu Kultury zadzwoniła do mnie i powiedziała "Absolutnie!".
Dopiero powiedziała, że może coś na późną wiosnę. A szkoda,
bo lokal jest po prostu rewelacyjny. Myśmy tak grali już
dwa razy, tam jest dużo miejsca, jest bardzo fajna scena
i jest kupa ludzi z samego Wołomina i okolic, którzy są po
prostu głodni takiej muzyki... teraz jednak będziemy kombinować
coś w Warszawie, choć myślę także o tym czy by nie zagrać
gdzieś indziej, np.: w Trójmieście, bo tam jest kilka dobrych
klubów i z tego co słyszałem jest nawet lepsza frekwencja
niż w Warszawie. Ja myślę, że Warszawa jest za bardzo rozpieszczona
i ludzie nie za bardzo chcą chodzić, a szkoda, bo wiele kapel
reprezentuje sobą świetne rzeczy. Kiedy będziemy organizować
koncert na pewno zaprosimy ATROPOS i BERIGOR DANARJA (teraz
HESPEROS), ażeby był to taki mały koncercik rehabilitacyjny.
Nawet jeśli udałoby się nam zorganizować taką imprezę, że
zagrałoby nawet więcej kapel to bardzo chętnie, bo jednak
więcej kapel ściągnie więcej ludzi niż samo BLOODWRITTEN.
LH: A na sam koniec - twój wymarzony koncert - z kim chciałbyś zagrać ?
Bastard: hmmmm, myślę, że z NECROMANTIĄ na pewno. Z polskich
to myślę, że z LUX OCCULTA, gdyż sądzę, że jest to w tej
chwili jeden z lepszych zespołów. Zdecydowanie także BEHEMOTH...
dobrze zapowiadającym się zespołem był DAMNATION, acz nie
słyszałem ich najnowszej płyty, słyszałem też że rewelacyjny
jest nowy LOST SOUL, ale też jeszcze nie udało mi się tego
posłuchać... CHRIST AGONY był kiedyś moim ulubionym zespołem,
ale ta płyta "Elysium" nie jest już taka sama...kiedy
usłyszałem "Unholyunion" to wtedy ta płyta mnie
zabiła!!! Mnie natomiast rozczarowuje VADER, który według
mnie zaczyna kręcić się kółku, ale to moje subiektywne stanowisko...słyszałem "Litany" i
właściwie nie wiem co mam powiedzieć... wokalnie, Peter trochę
mnie rozczarowuje, gdyż dla mnie jego najlepszym czasem był
okres z "Morbid Reich" i jeszcze "The Ultimate
Incantation" oraz "De Profundis" lubię, ale
potem to już jakoś tak inaczej... jakoś nie po mojemu...
LH: To już wszystko ode mnie, wielkie dzięki za wywiad...
Bastard: Ja też bardzo dziękuję. Do zobaczenia na koncertach.

w górę